Miss Lovely (2012) – Cały ten brud

Miss_Lovely_(2012_film)Ashim Ahluwalia nie podejrzewał, że Miss Lovely – jego niezależny, kameralny i w dużej mierze eksperymentalny fabularny debiut – będzie się cieszył takim powodzeniem. Nagrodzono go m.in. na 14. Międzynarodowym Mumbajskim Festiwalu Filmowym, podczas 11. edycji Festiwalu Kina Indyjskiego w Los Angeles, był również pokazywany w Cannes w sekcji Un Certain Regard. Pojawił się w oficjalnej dystrybucji w indyjskich kinach i został dobrze przyjęty zarówno przez krytyków, jak i publiczność.
Reżyser, który wcześniej zajmował się dokumentami (zrealizował m.in. pokazywany w Polsce film John i Jane opowiadający o pracownikach call center), komentował w jednym z wywiadów:

Jak na drapieżny, artystyczny i pulpowy zarazem obraz, pełen kontrowersyjnych wątków, uzyskaliśmy zdumiewający odzew. To mały film, za którym nie stoi żadne wielkie studio, nie promuje nas też żadna gwiazda, a w dodatku udało się znaleźć dla niego małego, niezależnego dystrybutora, co w Indiach jest bardzo rzadkie.

Wspominał również, że

Dla zachodniej widowni kino indyjskie to albo Satyajit Ray, albo Bollywood. Miss Lovely zaś jest mieszanką różnych gatunków, z narracją i atmosferą, które są całkiem szalone. Nie spodziewałem się, że ludzie zareagują tak entuzjastycznie.

MissI trudno się dziwić zaskoczeniu Ahluwalii. Miss Lovely rzeczywiście nieco odbiega od narracyjnych schematów. A do podejmuje wstydliwy i kontrowersyjny temat. Reżyser opowiada bowiem o indyjskim podziemnym filmowym przemyśle pornograficznym lat 80. O podejrzanych ekipach tworzących w obskurnych barakach prymitywne horrory, w których potwory w gumowych maskach molestują bynajmniej nie niewinne niewiasty, a fabuła jest czysto pretekstowa – bo chodzi głównie o pokazanie golizny, przemocy i seksu. I nie jest to bynajmniej żadna wyssana z palca wizja. Ten ponury półświatek naprawdę istniał (i istnieje zresztą nadal – tak zwane „błękitne filmy” nadal są kręcone, choć teoretycznie produkowanie i dystrybuowanie materiałów pornograficznych jest nielegalne). Kiedyś jednak nie wystarczyło odpalić odpowiedniej witryny w internecie, by zyskać nieograniczony dostęp do zakazanych wizualnych igraszek. Pozostawały podrzędne kina i opłacanie stróżów prawa, by patrzyli w innym kierunku.

2012-09-08-MissLovely2Reżyser nie planował początkowo fabuły. W swoim czasie chciał nakręcić dokument poświęcony temu osobliwemu przemysłowi i przygotowywał się do niego całkiem sumiennie. Przeniknął do środowiska, poznał właściwych-niewłaściwych ludzi. Problem polegał na tym, że nikt nie chciał powtórzyć przed kamerą tego co w rozmowach. Z oczywistych względów prawnych. Wstydliwy i zakazany biznes przyciągał zresztą nie najciekawsze typy. Prostytutki, alfonsów, skazańców po odsiadkach.
Ahluwalia zrezygnował nie tylko ze względu na trudności z pozyskaniem materiału do nagrań – w pewnym momencie, gdy jedna z „gwiazdek” przepadła, a w mediach pojawiły się doniesienia o odnalezionym kobiecym ciele, zdał sobie sprawę, że nie jest to świat bezpieczny i zerwał wszelkie nawiązane kontakty.
Po latach, wciąż zafrapowany wizją filmowców-kryminalistów z dna społecznej i profesjonalnej drabiny, postanowił wykorzystać swoje doświadczenia – przekuwając je na fabularyzowany scenariusz.

miss-lovely_storysize_650_011814023022Ale nie odszedł daleko od dokumentalnej formuły, film balansuje na granicy między nią a fikcją.
Opowiadana historia jest rozegrana epizodami. Widz musi poskładać sam większość elementów, nic mu się nie tłumaczy ani nie wykłada wprost.
Poznajemy braci Duggal, od lat robiących „w branży”. Starszy, Vicky (Anil George), jest zblazowany i zepsuty. Bez skrępowania korzysta z otaczających go kobiet, nie stroni od imprez i alkoholu. Co nie przeszkadza w posiadaniu rodziny – poza obskurnym studiem oczekują go żona i dzieci.
Młodszy, Sonu (świetny Nawazuddin Siddiqui), wydaje się należeć do innego świata. Chciałby się wyrwać, ale brak mu zdecydowania, charyzmy, pomysłu na przyszłość i siebie. Pozostaje też pod ogromnym wpływem brata. Kiedy poznaje Pinky (Niharika Singh) coś w nim zaczyna pękać. Fantazjuje, że się uniezależni, nakręci romantyczny film, w którym ją obsadzi. A im bardziej jego relacja z dziewczyną się pogłębia, tym bardziej jest zdeterminowany, by tę fantazję zrealizować. Wyłom w rodzinie jest nieunikniony.
W tle przewijają się inne postacie. Starzejącą się, rozkapryszona gwiazda, którą wygryza młoda spryciara. Dystrybutorzy, którym bliżej do mafii. Policjanci o zmiennej lojalności.

Nie należy oczekiwać historii o walce o lepsze jutro. Jak już wspomniałam, reżyser niewiele uwagi poświęca fabule. Mówi obrazami. O wiele bardziej interesuje go sugestywne oddanie atmosfery świata bohaterów, pokazania go bez upiększeń, bez promienia nadziei. To brud i mrok, wyrachowanie, biznesowe kalkulacje, szczątkowa moralność. Miss Lovely nie jest ugładzoną landrynką, jaką było The Dirty Picture. Seans jest wręcz bolesny – kamera bezlitośnie ukazuje ludzi odartych z godności, seksualność sprowadzoną do poziomu instynktów, odpowiadanie na najprymitywniejsze potrzeby, paskudne wnętrza i bohaterów, do których czuje się wstręt, a w najlepszym wypadku się im współczuje, ale bez sympatii. I poraża świadomość, że to, co robią, robią, bo są ludzie, którzy chcą z tego korzystać.

hindi-miss-lovely-movie-trailerW sile tego obrazu ogromna jest zasługa operatora (K.U. Mohanan, robił zdjęcia m.in. do Talaash). Kamera podąża za postaciami w podejrzanych barach, zagląda do ciemnych zakamarków nędznych hal, gdzie film powstaje w nie więcej niż cztery dni, labirynty ciemnych klatek schodowych i ponurych korytarzy. Często prowadzona z ręki, dynamicznie, nerwowo. Brudne światło, brudne filtry, brudne kolory. Zagląda w twarze, pokazuje je bez upiększeń, bez wygładzeń. W Miss Lovely dominuje noc – przyćmione światła, czerwone neony, odbicia w szybach, rozbłyski nocnej ulicy. Dostajemy tu Mumbaj, do jakiego nie mamy dostępu. Odarty z blichtru i czaru, kojarzący się z co mroczniejszymi fragmentami Maximum City Suketu Mehty.

Momentami pokazane są migawki z kręconych filmów – i oddana jest ziarnistość, nieostrość obrazu, dziwaczność ujęć. Ma się wrażenie podglądania pracy na planie. W całej jej absurdalności, oświetleniowców ze zwykłymi domowymi lampami, potwory w gumowych maskach, chałupniczo wykonane rekwizyty i dekoracje. Dla wzmocnienia realizmu reżyser zatrudnił zresztą osoby, które niegdyś pracowały w filmowym podziemiu – grają siebie czy też odpowiadały za charakteryzację właśnie.

Gdzieś pod tym wszystkim czai się niezadane pytanie o społeczną hipokryzję. O rozdźwięk między grzecznym głównonurtowym kinem, a wstydliwym półświatkiem – co do którego łatwiej udawać, że nie istnieje.

7 uwag do wpisu “Miss Lovely (2012) – Cały ten brud

  1. Pingback: Mardaani (2014) – Nieustraszona Shivani Sivaji Roy | Hunterwali

  2. I cóż można jeszcze pochlebnego napisać o „Miss Lovely”, co nie znalazło się w notce? Może tylko to, że po takim filmie mało która rzecz z Bombaju robi już takie wrażenie, jakby mogła. Ostatnio obejrzałem sobie osławiony tytuł „Paan Singh Tomar” i zrobiło mi się przykro, że moje oczy to widzą. Choć tyle dobrego, że w paru epizodach pojawił się mistrzunio Nawazuddin (BTW, niedawno się media rozpisywały, że mu się w urodziny drugie dziecko objawiło – zuch chłopak!).
    Żałuję, że oglądałem „Mardaani” przed zaliczeniem „Miss Lovely”. Bo wtedy przynajmniej skojarzyłbym tego obleśnego, nadającego przez komórkę typa. Anil George jest niesamowity. Ktoś o nim napisał „Gra, jakby nie wiedział, że kamera jest włączona” i coś jest na rzeczy. Mistrz.
    Bardzo, ale to bardzo lubię, jak takie niskobudżetowe filmy robią karierę. Bo przynajmniej zaprzeczają stereotypowi, wedle którego fabularne debiuty dokumentalistów to muszą być jakieś monumentalne skuchy („Studnia”, brrrrrr. „Frozen”, tfu tfu tfu. Z drugiej strony, sprawdzić, czy nie „Salaam Bombay”).
    Z innej (ale nie tak bardzo innej) beczki: swego czasu, podczas hołubionego w mej pamięci pobytu w Wilnie, miałem okazję obejrzeć wiekopomny film „Veerana” z wytwórni braci Ramsay. Więc trochę łatwiej było mi się odnaleźć w tym strasznym świecie odmalowanym przez Ashima Ahluwalię. Może tylko jednego wątku mi zabrakło: motywu przebrzmiałych gwiazd znanych z kina mainstreamowego, które chałturzą sobie radośnie, dorabiając do emerytury w niskobudżetowych horrorach. Ale nie można mieć wszystkiego.
    Chcę więcej takich filmów, jak „Miss Lovely”. I chcę więcej Nawazuddina.

      • Chyba mylisz mnie z kimś innym, z kim oglądałaś „Darvaazę”.
        Aczkolwiek mogę się zgodzić, że przy pokazanych w „Miss Lovely” cudach kinematografii „Veerana” może uchodzić za Himalaje artyzmu.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s