Wokalne pojedynki i zabawy w Padosanie

Padosan z 1968 r. to jedna z tych komedii, które mimo upływu czasu nie przestają bawić. Ale zachowała się w pamięci widzów nie tylko jako wyborna farsa, lecz także za sprawą znakomitych kompozycji R.D. Burmana. A dzięki obsadowemu żartowi stała się również zabawną ilustracją jakże specyficznej dla indyjskiego kina relacji aktora i jego playback singera.

Gdy tylko technologia w rozwijającym się przemyśle filmowym umożliwiła osobne nagrywanie dźwięku i obrazu, zakończyła się pewna era – era gwiazd, które równą biegłością musiały wykazywać się w muzyce oraz aktorstwie. Kishore Kumare – jako jeden z nielicznych swoich czasów – z równym powodzenie mógł śpiewać, co wcielać się w kolejnych bohaterów. Aktorstwo jednak potwornie go nudziło i w latach 60. już bardzo rzadko dawał się namówić na granie.

Rolę w Padosanie szczęśliwie przyjął. Scenariusz zakładał, że Kishore użyczy głosu Bholi (Sunil Dutt), krewniakowi bez talentu do muzyki zadurzonego w pięknej i kapryśnej sąsiadce (Saira Bano). Sąsiadka jest wrażliwa na piękne nuty, a że nieborak Bhola sam nie może wyśpiewać jej serenad, rusza tylko ustami. Piosenkę wykonuje zaś z ukrycia postać Kishore’a. Ot, z pozoru zwykła komediowa scena, ale publiczność w lot czytała żartobliwy nawias. Bo ileż to razy Kishore playback singer – wspierał wokalnie kolegów po fachu?

A oto i serenada Mere samnewale khirki – zakochany młodzieniec wyśpiewuje, że w oknie naprzeciwko zamieszkał księżyc, ale z niejasnych przyczyn jest nań zagniewany.

W Padosanie znalazł się również muzyczny pojedynek zainicjowany przez piękną sąsiadkę – pomiędzy jej nauczycielem muzyki (Mehmood) a Bholą (rzecz jasna wspomaganym wokalnie). I pojedynek ekranowy w trakcie nagrań przerodził się w prawdziwą śpiewaczą bitwę. Traf chciał, że za Mehmooda śpiewał Manna Dey, który bardzo często użyczał mu głosu. Manna był wszechstronnie wykształconym muzykiem, z gruntownym przeszkoleniem klasyce. Kishore zaś – samoukiem. Wedle scenariusza to Bhola miał wygrać pojedynek z nauczycielem śpiewu, co Mannie było bardzo nie w smak. Postanowił więc za wszelką cenę pokazać koledze, kto tak naprawdę jest bieglejszy. Ale w studiu nic nie potoczyło się tak, jak miało. Manna Dey wspominał:

Nagranie zaczęło się o 9 rano I trwało do 9 wieczorem. Nic nie poszło według planu i partytur. Kishore improwizował. Orkiestra osłupiała. Pancham [R.D. Burman] zauważył ich zmieszanie, ale gestem nakazał, by grali dalej.

Ponieważ był to pojedynek klasyczny, byłem gotów pokazać Kishore’owi moją przewagę w śpiewie tradycyjnym, jako że on nigdy nie obrał muzycznego wykształcenia. Ale w toku nagrywania tego utworu zdałem sobie sprawę, jak znakomicie Kishore wyczuł specyfikę tego utworu i jak błyskotliwe nadawał mu własny szlif. Mogłem tylko uznać jego wielkość

Jak się okazało, Kishore ze swoim typowym upodobaniem do błazenad i improwizacji, świetnie wyczuł, czego ta piosenka wymaga – ciągłych zwodów i prowokowania przeciwnika. Manna Dey godnie podjął rękawicę.

A oto i pojedynek, Ek Chatur Naar:

Co zaś się tyczy kompozycji, w biografii Burmana autorstwa Anirudhy Bhattchrjee i Balajiego Vittala można przeczytać, że sama w sobie była kopalnią aluzji – łącząc muzyczne cytaty (z Ziddi (1948), Jhooli (1941) i parodię bhajanu Vishnupanta Paginisa).

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s