Paigham (1959) – Jak Dilip Kumar założył związek zawodowy

ImageWłaściwie to nic nie wiedziałam o tym filmie. Na mojej półce znalazł się przypadkiem. Ostatniego wieczora przed powrotem z jednej z moich podróży do Indii wpadłam do maleńkiego sklepiku z muzyką i filmami tuż przy hotelu, wydać ostatnie pieniądze. Sprzedawca, widząc moje zainteresowanie starociami, pokazał mi pudełko. Zobaczyłam w obsadzie Dilipa i Vijayanthimalę… kupiłam. Ale wcześniejsze rekomendacje pana sprzedawcy, przespołecznych filmów z Rajem Kapoorem i Nargis, powinny mi dać do myślenia…

Bo Paigham filmem jest głęboko społecznym, głęboko zaangażowanym i głęboko słusznym. Tych, co na podobne kino mają alergię, proszę, by nie uciekali z krzykiem. Pomimo alarmującego stężenia patosu w patosie ma wiele wdzięku. I gdy podejdzie się doń z humorem, seans jest bardzo urokliwy. Ale zacznijmy od początku.

Ratanlal (Dilip Kumar) kończy studia inżynierskie. Że młodzieńcem jest, co próżniaczego żywota nie wiedzie, na rodzinie żerować nie chce, dorabia sobie jako rikszarz. Ach, że też nie trafiłam nigdy na takiego rikszarza… ale trafiła Manju (Vijayanthimala), uboga, lecz piękna i bystra dziewczyna. Między tą dwójką coś wyraźnie iskrzy… ale na razie jeszcze się pożegnają. Uprzedzę jednak – nie na długo. Manju przyjaźni się z Malati (kojarzona i przez miłośników Południa Saroja Devi). Dziewczęta skończyły szkołę – film otwiera zresztą przepyszna sekwencja bandy rozświergotanych dzierlatek z kokardami w warkoczach jadących autkiem. Malati jest z majętnej rodziny i usłyszawszy, że przyjaciółka planuje teraz szukać pracy, ochoczo zaprasza ją w swoje rodzinne strony – i oferuje za zgodą rodziciela posadkę w jego fabryce.
Manju przystaję na propozycję. W fabryce ojca Malati przypadkiem pracuje brat Ratanlala – Ramlal (Raaj Kumar). A Ratanlal po skończonych studiach wraca do domu na rodziny (i brata) łono… i przypadkiem znowu spotka Manju… A że z dziewczętami same kłopoty, chętkę na niego będzie mieć również Malati. Jak nie trudno się domyśleć niesnaski między dziewczętami murowane.
Ale romanse i powłóczyste spojrzenia to tylko preludium. Bo Ratanlal w fabryce odkryje Wielką Niesprawiedliwość Społeczną i by jej położyć kres, jak już zdradziłam w temacie… zakłada Związek Zawodowy.

No i zacznie się zabawa w strajkowanie, dochodzenie praw i temu podobne atrakcje. A w tym wszystkim będzie jeszcze miejsce dla Konfliktu Rodzinnego, Wielkiego Sekretu z Przeszłości, Pragnienia Zemsty, Mdlejących i Schorowanych Matek, Poróżnionych Braci, Procesów Sądowych, Nieoczekiwanych Ratunków, Niecnych Intryg, Porywających Pojednań. Nie obejdzie się też bez comic relief – za sprawą naszego ulubieńca Johnny’ego Walkera. I mnóstwa ujęć fascynujących wnętrz fabrycznych, pracujących machin, krzątających się przy nich robotników.
Przekaz tu mamy prosty i wyrazisty: wszyscyśmy równi, bez względu na pochodzenie (nie wspomniałam jeszcze, że i Dilip zatrudnia się w fabryce, uwaga, pan inżynier pracuje ramię w ramię z robotnikami i budzi ich świadomość społeczną!), przebaczenie nade wszystko, trza walczyć o swe prawa i nie dać się uciskać. Howgh!

Paigham wart jest uwagi jako pierwsza – i przez wiele lat, bo aż do 1991 r. jedyna – konfrontacja ekranowa Dilipa i Raaja Kumara. Dilip był już wówczas u szczytu sławy, Raaj – wschodzącą i coraz bardziej znaczącą gwiazdą. I ich duet jest naprawdę mocny. Bracia oczywiście reprezentują dwie postawy, stare i nowe. Raaj Kumar, w tradycyjnym stroju, żonaty, dzieciaty, na szkoły widać czasu nie tracił, podchodzi do szefa, właściciela fabryki, nabożnie, z niepodważalnym i ślepym szacunkiem. Nie dopuszcza myśli, że ktoś tak wysoko w hierarchii może być nieuczciwy. Dilip, po studiach, ubrany na zachodnią modłę, widzi nieprawidłowości, chce zmian. Głosi, że ludzie są równi. Jest nawet taka piękna konfrontacyjna scena gdy obaj bracia, ramię w ramię, stoją przed tłumem robotników i przemawiają. Każdy wedle własnego sumienia. I wychodzi ta głęboka słuszność bohatera Dilipa, gdy zebrani nie chcą słuchać jego brata, on, choć głoszący przeciwne poglądy, woła do tłumu, że i jego brat ma prawo do wypowiedzi, oni mają usłuchać tego, co ma rację.
I ach, jakie Dilip ma przemowy! A jaki ogień w oczach. I ileż on się tu uśmiecha!

Z Dilipem i Raajem wiąże się też anegdota z planu. Jest scena, gdy bohater Raja daje bratu w pysk. I Raj ponoć za bardzo się wczuł i przywalił naprawdę mocno. Dilip był jednak ponoć ponad gwiazdorskie fochy i nie zrobił z tego afery.
Ponoć podobna historia na planie innego filmu powtórzyła się z Manojem Kumarem i Amitabhem.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s