Do Aankhen Barah Haath (1958) – W poszukiwaniu człowieczeństwa

Do_Aankhen_Barah_Haath_(1957) Strażnik więzienny, młody idealista z reformatorskim zapałem, jest przekonany, że nawet największy zbrodniarz może znów funkcjonować w społeczeństwie – i temu społeczeństwu się przysłużyć – jeśli da mu się szansę rehabilitacji. Decyduje się więc na ryzykowny eksperyment, by dowieść swoich racji. Zabiera szóstkę przestępców, na których ciążą surowe wyroki, na farmę. Tam skazańcy na swobodzie, pod jego tylko nadzorem, bez krat, straży czy innych zabezpieczeń, mają zajmować się godziwym życiem – uprawiać ziemię i zapracować na swój byt.

Tak mógłby brzmieć scenariusz jakiegoś skandynawskiego współczesnego filmu. Tymczasem to fabuła produkcji hindi Do Aankhen Barah Haath – z 1958 roku.
Autor pomysłu i scenariusza to G.D. Madgulkar, poważany maracki poeta, pisarz, tekściarz oraz aktor, a inspirację stanowiło dla niego utworzone w 1939 r. więzienie Swatantrapur, gdzie więźniowie mogli żyć z rodzinami i – jak ci filmowi – sprzedawali uzyskane plony (miejsce to, co ciekawe, istnieje do dziś).

vlcsnap_2012_01_03_21h14m32s126Reżyserem – a zarazem odtwórcą głównej roli – był V. Shantaram, postać niezwykle ważna dla historii indyjskiego kina; współcześnie przyznawana jest nagroda jego imienia. Zaczynał swoją przygodę z kinem jeszcze w erze niemej, ale gdy nastała era dźwięku z powodzeniem odnalazł się w nowej rzeczywistości. Stworzył własne studio. Był jednym z tych twórców, którzy filmy uważali za medium, jakie z powodzeniem można wykorzystywać „w sprawie”, narzędzie zmian. I Do Aankhen Barah Haath to oczywiście kino społecznie zaangażowane, podporządkowane idei oraz głoszące postulaty – święcącej triumfy w latach 50. – psychologii humanistycznej.
Shantaram ceniony był również poza Subkontynentem – ponoć sam Charlie Chaplin w superlatywach wypowiadał się o jego filmie Manoos. Zresztą Dwoje oczu, dwanaście dłoni (tak można przetłumaczyć tytuł) zyskało uznanie – zostało nagrodzone Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie i laurem Samuela Goldwyna na uroczystości wręczenia Złotych Globów.

Zaraz na początku podniosły głos zza kadru wprowadza nas w temat:

Prawie dwadzieścia lat temu, w niewielkim indyjskim stanie, idealista przedsięwziął ważki eksperyment. Wyznaczył sobie trudne zadanie: uczynić z bestii ludzi. Nazywano go szaleńcem. Ale, niezniechęcony, trzymał się tego, w co wierzył. Kroczył naprzód, na szali kładąc własne życie i ideały. Ta historia opowiada właśnie o nim.

ankhen0001I w podobnie podniosło-patetycznej stylistyce utrzymana jest całość. Choć tematyka filmu jest ponadczasowa, z obecnej perspektywy ogląda się go ciężkawo. Razi uproszczeniami, wizją czarno-białego świata. Oraz hierarchicznością – która w gruncie rzeczy stoi w sprzeczności z propagowaną tu filozofią człowieczeństwa. Owszem, widzimy tu, że należy dawać szanse. Że nie należy nikogo skreślać za błędy przeszłości. Że w każdym potencjalnie drzemie dobro.
Ale czy szóstka więźniów wybrana do „eksperymentu” zasługuje na takie wyróżnienie? Mają za sobą odrażające zbrodnie. Nie okazali skruchy, nie wyrazili chęci poprawy. Ktoś zadecydował za nich, że zostaną „zreformowani”. Ktoś chce nimi pokierować, kształtując ich sumienia wedle swoich przekonań. Ktoś lepszy, kto wie, jak winno wyglądać ich życie, niezależnie od tego, co sami dla siebie by zaplanowali. Strażnik-idealista ma tu rys ojcowsko-boski. Podlegli mu „maluczcy” są zobowiązani do szacunku i wdzięczności. Jakże są nieznaczni, wobec bezmiaru jego dobroci i szlachetności.
Doskonale to podkreśla wyśpiewywany przez Latę Mangeshar hymn Aye Maalik Tere Bande Hum (O, Panie, myśmy Twymi sługami), który bohaterowie kierują w pewnym momencie do strażnika, a który brzmi jak modlitwa.

ankhen0006„Reformowanie” więźniów przedstawione jest zresztą mocno naiwnie. Ot, mają docenić, jaką szansę im dano. I uszanować kredyt zaufania – strażnik w razie niepowodzenia ekserymentu ryzykuje reputacją i majątkiem. Jego podopieczni zachowują się nieco jak niesforne dzieci i twórcy uciekają się do komicznego portretu zabawnych wąsatych wujaszków, którzy na pierwszą noc wolności zakuwają się w łańcuchy, tak są do tego stanu nienawykli. A zaprezentowana moralność jest mocno dyskusyjna. Więźniów wspiera wędrowna sprzedawczyni zabawek (mocno nadekspresyjna żona Shantarama – Sandhya). Pewnego wieczoru, panowie rozochoceni alkoholem, prawie ją gwałcą (co bardziej zasugerowano niż pokazano). Ona jednak im wspaniałomyślnie wybacza, bo później ją przepraszają, a sama tłumaczy, że przecież są z gruntu dobrzy, tylko ten diabelski trunek im zmącił zacne umysły.
Jest też wątek małych synów jednego z nawracanych przestępców – przyprowadza ich jego zniedołężniała matka, bo sama nie może już podołać ich utrzymaniu i wyżywieniu, a strażnik zgadza się, by chłopcy pozostali na farmie. Pozostali się buntują, jakim prawem on ma lepiej, uznając obecność dzieci za przywilej, nie konieczność. Więzień, w dziwacznie rozumianym geście solidarności wobec towarzyszy, chce malców wygnać. Czy na tym ma polegać budzenie się jego człowieczeństwa?

Finalnie na szczęście pojawi się nieco relatywizmu – i okaże się, że zło niekoniecznie musi tkwić tylko w tych z wyrokami. A metafora żyznego ogrodu, w który bohaterowie zmieniają jałową ziemię, jest prosta i wymowna.

dabhhMimo swoich zastrzeżeń film postrzegam jako pod wieloma względami ważny, choćby ze względu na podjęty temat. To również przykład starego dobrego kina czasów Bimala Roya i Raja Kapoora, gdy nie istniał tak silny jak współcześnie rozjazd między kinem popularnym, komercyjnym, a artystycznym. Film, spełniając oczekiwania widowni, musiał nieść jakieś przesłanie. I tak tutaj – obok dydaktyzmu i humanistycznych ideałów – nie zabrakło miejsca dla rozrywki obecnej w postaci piosenek. Zostały zresztą bardzo umiejętnie wplecione – jako śpiewane przez postać Sandhyi. Poza tym to kawał dobrej roboty jeśli chodzi o prowadzenie narracji i rozwiązania wizualne. Nie dziwne więc, że co jakiś czas pojawia się na kolejnych listach istotnych produkcji.

Jedna uwaga do wpisu “Do Aankhen Barah Haath (1958) – W poszukiwaniu człowieczeństwa

  1. Ja cały czas czekam na film Shantarama, który mnie przekona do tego, że słusznie jest zaliczany do grona ‚wielkich’. I coś mam przeczucie, że to może być raczej film marati niż hindi^^

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s