Lipstick under my burkha (2016) – Ukryte pragnienia

Paradoksalnie twórcy Lipstick under my burkha powinni rozbić kilka kokosów w intencji Pahlaja Nihalaniego, szczęśliwie byłego już szefa Central Board of Film Certification, który zrobił wiele, by uniemożliwić wprowadzenie filmu na indyjskie ekrany. Ale swoją determinacją tylko podkręcał ciekawość widzów – zakazany owoc jak wiadomo smakuje najlepiej. Szczególnie jeśli komisja cenzorska w odmowie przyznania certyfikatu…

Simran (2017) – Pomieszanie

Zwiastun Simran zapowiadał niezależną tragikomedię o charyzmatycznej dziewczynie z sąsiedztwa. A że w dziewczynę wciela się Kangana Ranault, od razu nasuwały się skojarzenia z Queen. I owszem, to mógł być podobny film – ożywczy w swojej naturalności, skupiony na bohaterce, choć tym razem takiej, która nie musi odkrywać siebie, a już jest odważnie kroczącą własnymi…

Victoria and Abdul (2017) – Powiernik królowej

W 1997 r. John Madden zrealizował Jej wysokość panią Brown, opowiadając o relacji, która połączyła owdowiałą królową Wiktorię i „człowieka z gminu”, jej szkockiego sługę Johna Browna. Ta zażyłość odbiła się szerokim echem, wywołując ogromny skandal zarówno na dworze, jak i pośród wiktoriańskiego społeczeństwa. A spekulacjom co do jej charakteru nie było końca. W rolę monarchini wcielała się Judi Dench. Po 20 latach powraca do postaci w Powierniku królowej (Victoria and Abdul) Stephena Frearsa, gdzie – taki już kaprys dziejów – historia się w jakimś sensie powtarza.

Shubh Mangal Saavdhan (2017) – Potencjał dobrze wykorzystany

W Shubh Mangal Saavdhan tamilski reżyser R.S. Prasanna wraca do historii, którą opowiedział już w rodzimym stanie. Kalyana Samayal Saadham, jego debiutancki film z 2013 r., spodobał się i widzom, i krytykom. Propozycja nakręcenia wersji hindi pojawiła się dość szybko, ale na jej realizację trzeba było trochę poczekać. Przed reżyserem nie stało wielkie wyzwanie. Kalyan… chwalono m.in. za osadzenie w miejskim środowisku i nowoczesnych bohaterów. Akcja rozgrywała się w Ćennaju (i okolicach), ale ta historia bez większych modyfikacji równie dobrze mogła się wydarzyć w innym indyjskim stanie.

Machines (2016) – Maszyny

Machines, czyli Maszyny Rahula Jaina to jeden z tych solidnych dokumentów, na jakie trafia się na przeglądach poświęconych prawom człowieka – podejmujących ważkie społeczne tematy, o których wygodniej nie pamiętać (choć jest się ich świadomym), a które przebijają się do mediów głównie wtedy, gdy zdarzy się jakiś spektakularny wypadek. Reżyser w swoim pełnometrażowym debiucie pochyla się bowiem nad sytuacją pracowników jednej z gudźarackich fabryk tekstylnych. Prowadzi nas wyłącznie obrazem, co jakiś czas oddając głos swoim bohaterom. Sam pozostaje niewidzialny. Nie ma tu objaśniającego kontekst i sytuację komentarza z offu, nie ma plansz informacyjnych, nie ma muzyki.

Pelli Choopulu (2017) – Przez biznes do serca

Brakowało mi ostatnio w kinie indyjskim porządnej komedii romantycznej. Urokliwej, poprawiającej nastrój, bez wydumanych zagranicznych lokacji, plastikowych postaci żyjących absurdalnie nieprawdziwym życiem, koszmarnej ścieżki dźwiękowej rodem z podrzędnej dyskoteki czy też mocno irytującego motywu bohatera, któremu zdobywanie względów dziewczyny miesza się ze stalkingiem . Z pomocą przyszło zrealizowane w języku telugu Pelli Choopulu. Ten sympatyczny…

Celluloid Man – niezwykły dokument o historyku kina, P.K. Nairze

Sprowadzić „Celluloid Man” Shivendry Singha Dungarpura wyłącznie do narracji dokumentującej zasługi P.K. Naira jako pionierskiego założyciela indyjskiej filmoteki narodowej, National Film Archive of India, byłoby krzywdzące. Zarówno dla twórcy filmu, jak i jego bohatera. Bo Celuloidowy Człowiek doskonale naświetla istotę i siłę napędową wszelkich przełomowych dokonań – oddanie, poświęcenie oraz ogromną pasję. A przy tym jest nostalgiczną podróżą poprzez historię indyjskiego kina, dokumentującą w migawkach oraz anegdotach jego bogatą przeszłość i pięknym listem miłosnym.

Haraamkhor (2017) – Etyczna fuszerka

W niezależnym kinie indyjskim ostatnich lat objawiło się trochę nowych talentów, twórców bardzo dojrzałych i świadomych mimo niewielkiego doświadczenia, zdobywających nagrody na prestiżowych międzynarodowych festiwalach w Wenecji, Cannes czy Berlinie. Shloka Sharmę, po jego reżyserskim pełnometrażowym debiucie Haraamkhor, trudno zaliczyć do tego ekscytującego grona.
Film nakręcono w zaledwie szesnaście dni, ale w przypadku niewielkich budżetów zdjęcia w zawrotnym tempie to norma. Nie trafił równie szybko na ekrany – po pierwszych festiwalowych pokazach w 2015 r. odleżał aż do teraz. I bardzo szybko po indyjskiej premierze trafił na platformę Netfliksa.

Chauthi Koot (2015) – Strach i wielka historia

Gurvinder Singh już ze swoim pełnometrażowym fabularnym debiutem, „Anhe Ghore Da Daan” z 2011 roku, objechał kilka ważnych światowych festiwali. Zasygnalizował obecność również pośród indyjskich miłośników kina niezależnego i artystycznego, czego ukoronowaniem było zdobycie prestiżowych Nationali – za zdjęcia, reżyserię oraz najlepszy film w języku pendżabskim. Po tym pierwszym sukcesie długo, bo aż cztery lata, musieliśmy czekać na jego kolejną propozycję. „Chauthi Koot”, w międzynarodowym obiegu funkcjonujące jako „The Fourth Direction” (czyli: czwarty kierunek, czwarta strona), Singhowi ponownie udało się pokazać w Cannes – w tym samym roku, w którym „Masaan” zdobył tam dwie nagrody.

Raees (2017) – Stara nowa masala

Rahul Dholakia od siedmiu lat nie nakręcił żadnego filmu. A zważywszy na fakt, że tym ostatnim była Lamhaa, pozbawiona choć krztyny sensu historia z konfliktem kaszmirskim w tle, w której Bipasha Basu jako ninja mścicielka w burce rączo skakała po dachach, posucha nie powinna dziwić. „Raees” szczęśliwie stał się podwójnym odkupieniem – zarówno reżyserskim, jak i aktorskim. Nie znaczy to, że mamy do czynienia z filmem szczególnie się wybijającym. Dostajemy jednak solidny rozrywkowiec, gdzie znajdziemy i romans, i akcję, jak też politykę, zemstę, intrygi, wątki społeczne i policyjno-przestępczą grę w kotka i myszkę oraz sporo piosenek.

Pink (2016) – Nie znaczy nie

Kwestia przemocy wobec kobiet oraz praw kobiet to w Indiach w ostatnich latach jeden z istotniejszych elementów dyskursu społecznego. Temat podejmuje coraz chętniej również kino popularne, mówiąc językiem czytelnym dla szerokiej publiczności. I z jednej strony to ważne, by istotny przekaz docierał „pod strzechy”, ale z drugiej – twórcy stoją przed trudnym zadaniem, by odpowiednio…

U-Turn (2016) – Zwrot w złą stronę

Pawan Kumar po udanym komediowym debiucie nakręcił Lucię, jeden z ciekawszych filmów w rozrywkowym kinie indyjskim ostatnich lat. Wrażenie robiły dobry scenariusz, nietuzinkowa konstrukcja, metatematyczność, a nade wszystko świeżość w łączeniu znanych już motywów. Lucię znakomicie przyjęła również publiczność. Względem kolejnego projektu reżysera, U-Turn, miałam więc spore oczekiwania. Niestety, jego trzecia pełnometrażowa fabuła okazała się zwrotem w…

Aligarh (2016) – Prawo do godności

Reżyser Hansal Mehta w Aligarhu – podobnie jak w Shahidzie – sięga do autentycznych wydarzeń i kina zaangażowanego społecznie. Sprawa, którą się zainteresował, wzbudziła duże poruszenie w społeczeństwie i wywołała liczne dyskusje oraz kontrowersje. W lutym 2010 roku sześćdziesięciokilkuletni Ramchandra Siras, profesor Muzułmańskiego Uniwersytetu w Aligarhu specjalizujący się w literaturze marathi, kierujący wydziałem Nowożytnych Języków…

Lion. Droga do domu (2016) – Pamięć, tożsamość i Google Earth

Historia Sairoo Brierleya to jedna z tych niezwykłych opowieści, w które nikt by nie uwierzył, gdyby nie było wiadomo, że są prawdziwe. A że publiczność kinowa rozkochana jest w takich baśniowych narracjach napisanych przez życie, było tylko kwestią czasu, kiedy zostanie przeniesiona na ekran. Sam bohater relacjonował ją już nieraz – w medialnych wywiadach oraz…

Iraivi (2016) – Męski świat

Karthik Subbaraj nieoczekiwanie narobił trochę zamieszania. Młody (rocznik 83) inżynier, który studiował mechatronikę na Uniwersytecie w Maduraju, nie terminował jako asystent żadnej z reżyserskich sław. Pracował w firmie zajmującej się oprogramowaniem, a w weekendy kręcił krótkometrażówki. I dzięki jednej z nich zakwalifikował się do tamilskiego telewizyjnego show Nalaya Iyakunar (Reżyser Jutra), które daje szansę pokazania…