Ohm shanthi oshaana (2014) – Pani pozna pana…

ohm-shanthi-oshaana-2014Ohm shanthi oshaana – reżyserski debiut Jude’a Anthany’ego Josepha – to wyjątkowo ciepła i bezpretensjonalna komedia romantyczna opowiedziana z kobiecej perspektywy. Bohaterka jest zadziorna i skora do działania, o czym daje do zrozumienia od początku, gdy bezceremonialnie przejmuje narrację filmu – tłumacząc, że w końcu to jej historia i ona ją opowie najlepiej.
Tak poznajemy szesnastoletnią Pooję (Nazriya Nazim) – która nieustannie przyprawia matkę o ból głowy. Chętnie chodzi w spodniach, nie znosi samego brzmienia słowa „gotowanie”, gwiżdże (co wszak młodej niewieście nie przystoi), nie siada skromnie, a gdy koleżanki wzdychają, widząc na ekranie Kunchacko Bobana, ona podziwia… jego motocykl. I w końcu zresztą dostaje własny. Pooja, choć mało w niej z potulnej, nieśmiałej dziewczyny, jednak nie sprawia rodzicom kłopotów, a wręcz jest powodem do dumy – sympatyczna, powszechnie lubiana, dobrze się uczy i chce studiować, by zostać lekarzem jak ojciec.

Pooja często odwiedza cioteczkę Rachel, która produkuje domowe wino (grzmijcie indyjscy obrońcy moralności i stróże trzeźwości), a dziewczyna służy jej jako pierwsza degustatorka. Cioteczka dzieli się z nią rozmaitymi mądrościami dotyczącymi życia i świata. Pewnego dnia doradza dziewczynie, że za mąż winna wyjść raczej za mężczyznę, którego kocha i sama wybierze, a nie – ze zmiennym powodzeniem – uczyć się miłości do kogoś obcego, z kim rodzina zaaranżuje jej małżeństwo. Pooja w słowach cioteczki widzi sporo sensu. Postanawia więc, że męża znajdzie sobie sama. I ochoczo zabiera się do działania, analizując za i przeciw okolicznych kawalerów. Wkrótce okaże się, że nie jest taką wielką sztuką znalezienie odpowiedniego kandydata. O wiele nivin-pauly-in-om-shanti-oshana-705trudniej zyskać jego wzajemność. Pooja zadurzy się w Girim (Nivin Pauly). I uroczo, choć w dziecięco nieporadny sposób, będzie próbowała zwrócić jego uwagę. By zrobić na nim wrażenie, podejmie nawet pierwsze kulinarne próby. Ale chłopak pozostaje niewzruszony. Pooja, nawykła do działania, postanawia postawić wszystko na jedną kartę i wyznać swoje uczucia. Giri nie daje jej jednak dojść do głosu. I sprowadza ją na ziemię, mówiąc, że jest teraz za młoda na amory, powinna się skupić na studiach i zapewnieniu sobie przyszłości.

Mijają kolejne lata (bardzo udany jest pomysł, by upływ czasu zaznaczać, wspominając o filmach – keralskich i hindi – jakie wówczas były w kinach), dziewczyna dorasta, staje się dojrzalsza, dobrze sobie radzi na studiach medycznych. Nie potrafi jednak zapomnieć o niefortunnie kiedyś ulokowanym uczuciu. Obecne życie przynosi jednak nowe wyzwania i nowe znajomości. Czy drogi jej i Giriego jeszcze się skrzyżują?
Om-Shanthi-Oshana-Malayalam-Movie-Stills-2Fabuła nie przyniesie wyjątkowych zwrotów i niespodzianek. Ale magia tego filmu tkwi przede wszystkim w dobrze napisanych, przesympatycznych postaciach, które chce się oglądać i którym się szczerze kibicuje, zabawnemu, lekko autoironicznemu sposobowi, w jaki bohaterka prowadzi narrację, oraz emanującym z ekranu cieple i optymizmie. To kino, które pozostawia w błogim nastroju, a jednocześnie nie jest cukierkowe czy przesłodzone. Obsada zaś, popularne keralskie młode gwiazdy, doskonale odnajduje się w konwencji.

Reżyser bawi się swoimi postaciami, nadając im delikatne komediowe rysy i  wzbogacając o drobne śmiesznostki. O cioteczce, specjalistce od win domowej produkcji, już wspominałam. Giri zaś – choć farmer – w razie potrzeby obroni wybrankę przed niebezpieczeństwami, bo w wolnych chwilach pracuje jako instruktor kung-fu. Wykładowca uniwersytecki, dr Prasad Varkey (Vineet Srinivasan, miłe cameo), z którym zaprzyjaźnia się Pooja, ma ogromną słabość do ciastek. A samej Poojy – przedsiębiorczej poszukiwaczce kandydata na małżonka – daleko od obrazu „typowej” biernej bohaterki, o jaką „typowy” bohater winien zabiegać.
ohm-shanthi-oshaana-9021W filmie jest zresztą kapitalna farsowa scena (rozgrywająca się w wyobraźni Poojy) z alternatywnym przebiegiem sztandarowego spotkania, gdy chłopak na wydaniu odwiedza dom kandydatki na żonę, by ją poznać, a ta spuszczając wdzięcznie wzrok, odpowiada na pytania i serwuje herbatę. W wizji Poojy to ona składa wizytę rodzinie wybranka, by go ocenić. I to onieśmielony chłopak, ubrany w tradycyjne mundu, trzyma tacę z napojami, oraz stara wypaść jak najlepiej i najwdzięczniej.
A skoro mowa o scenach w wyobraźni – nie można też nie wspomnieć o przezabawnej sekwencji z Nivinem Paulym ucharakteryzowanym na wąsatego chińskiego mędrca.

W Kerali film był ogromnym sukcesem kasowym, a ciepło przyjęli go nie tylko widzowie, lecz także krytycy. Pojawia się też w różnych podsumowaniach jako jednej z bardziej udanych filmów malajalam ubiegłego roku. Zupełnie zasłużenie.

8 uwag do wpisu “Ohm shanthi oshaana (2014) – Pani pozna pana…

  1. Oczywiście wiesz, że pan doktor Prasad to było gwiazdorskie cameo?:)
    A rozwijając moją myśl o skojarzeniach z dawnym kinem hindi to jest taka bohaterka, jaką kiedyś zagrałaby Jaya :)

    • No ba. Syn takiego taty:D Ale właśnie widzę, że nie podałam jego nazwiska. Doedytuję, bo jeszcze zapomniałam o jednej rzeczy napisać – jakie to fajne, że upływ czasu zaznaczony jest kolejnymi filmami, które były wtedy na ekranach:D

      A cofając się jeszcze bardziej – bohaterkę Nazriyi zagrałaby świetnie Geeta Bali:).

      • Vineeth w tym momencie nie jest już li synem swego ojca, ale ma i samodzielną pozycję. Zresztą – co też jest interesującym smaczkiem – to u niego debiutował Nivin ;)
        A z tym upływem czasu przez filmy to tego jest więcej, tylko zaczyna się lepiej zauważać, jak się już orientuje ciut lepiej. Mnie np. ‚prześladują’ ostatnio plakaty z Chitram^^ (w którymś z tych filmów też były
        A tak już poza tematem filmu: zauważyłaś że maja nowe, inne ostrzeżenia antynikotynowe na początku filmów? :D

  2. Wiem, że Nivin u niego debiutował. „Malarvaadi Arts Club” to jeden z pierwszych filmów, jakie sobie przywiozłam z Kerali. :D I jasne, ze filmy zawsze są widoczne, i zawsze kupa jest radości z patrzenia w telewizory i na kinowe plakaty, ale tu komentarz idzie wprost. Rok xxxx, na ekrany trafia… ;).

    Taaa, jakaś próba podejścia na luzie do tego idiotycznego prawa.

  3. Film był bardzo przyjemny. Choć może nie jestem zbyt wielką specjalistką, to mam wrażenie ostatnio, że w Mollywood tworzy się wiele ciekawych filmów.

      • Owszem, to ogólnie jedna z ciekawszych kinematografii indyjskich, ale w momencie, gdy zaczynałam je poznawać był jednak pewien kryzys, także już ‚na bieżąco’ doświadczyłam zmian ‚nowej fali’ (mniej więcej okres, gdy do tego kina wszedł właśnie Vineeth, choć twarzą tych zmian jest najbardziej Fahaad) i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jest teraz zdecydowanie ciekawiej niż parę lat temu (a że złote lata swoją droga to jeszcze insza sprawa – wszędzie ‚zaawansowani kinomani’ wzdychają do poziomu dawnych, dobrych czasów:D)

  4. Pingback: Pelli Choopulu (2017) – Przez biznes do serca | Hunterwali

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s