Queen (2014) – Ślub, którego nie było

queenWe współczesnym komercyjnym kinie hindi jeszcze parę lat temu nie tak łatwo było znaleźć ciekawe bohaterki. A jeśli już, panie rzadko bywały postaciami centralnymi. Splendor – czy ekscytujące przygody – zarezerwowano dla panów, a kobiety zwykle musiały się zadowolić rolą ozdobnika, który umila czas między kolejnymi sekwencjami akcji, czy też nagrody, na jaką mniej lub bardziej romantyczny pretendent do ręki, pokonując przeciwności losu, musi zasłużyć.
Na szczęście zdarzają się wyjątki, i to coraz częstsze. Już parę lat temu Sridevi pokazała w English Vinglish, że można opowiadać w kinie o kobietach dojrzałych i że historie kobiet nie muszą się kończyć na zamążpójściu.
Ożywczy powiew wniosła też ostatnio, pośród innych interesujących tytułów, Queen Vikasa Bhala, zrealizowana z producenckim wsparciem Anuraga Kashyapa.

Zaczyna się od ślubu… do którego nie dochodzi. Choć przygotowania idą pełną parą. Zjeżdżają się pozapraszani goście, dekoratorzy uwijają się jak w ukropie, kapela tnie, a cioteczki, przyjaciółki i kuzynki bawią się na ceremonii henny. Uroczo onieśmielona Rani (Kangana Ranaut) myśli już o nocy poślubnej. Tymczasem narzeczony Vijay (Rajkummar Rao), który świeżo wrócił ze szkół w Londynie, prosi ją o ukradkowe spotkanie. I na dwa dni przed planowaną ceremonią z rozbrajającą miną spaniela oświadcza, że stali się innymi osobami i chcą różnych rzeczy, on tego ślubu wciąć nie może i że ona na pewno to rozumie – jego rodzice na przykład zrozumieli.
Queen-Movie-O-Gujariya-Song-1Rani wpierw na dobę zamyka się w pokoju i wylewa hektolitry łez. Ale nagle następuje zwrot. Choć chowana była pod kloszem, nigdy nigdzie nie jeździła sama, choć nieśmiała i niezaradna, za babcinymi radami uznaje, że cóż, świat się jeszcze nie skończył i postanawia, że wybierze się w wymarzoną podróż poślubną do Paryża i Amsterdamu, skoro ta już jest opłacona. I to wybierze się w nią w pojedynkę.
Tak Queen staje się opowieścią drogi połączoną z historią o odkrywaniu siebie. Rani nabierze ogłady, pewności siebie, zyska nowych przyjaciół i pierwszy raz zastanowi się nad odpowiedzią na pytanie, czego tak naprawdę by chciała od życia.

queen-brand-new-hungama-song-feat-kangana-ranautTonacja jest lekka, komediowa, ale dość konwencjonalnie ukazano spotkanie zahukanej Induski ze „zgniłym Zachodem”. I wielka szkoda, że twórcy, choć uciekli od sztandarowej opowieści o wytrwałej i cierpliwej wybrance, jeśli chodzi o obraz Europy – i kobiet tutaj – utknęli mentalnie w kinie z lat 80. i 90. Wprawdzie nie pokazują Starego Kontynentu jako źródła zła wszelkiego, gdzie na każdym kroku na niewinnych synów i córki Hindustanu czyhają pokusy, co najświętszą mateczkę Tradycję obrócą w pył, ale serwują schemat za schematem, momentami karykaturalnej wręcz formie.
Dziewczyna, z którą Rani się zaprzyjaźnia (Lisa Haydon) obowiązkowo musi się prowadzić nader swobodnie, nie stronić od przygodnych partnerów na jedną noc, choć właściwie ma faceta na stałe, z którym wychowuje nieślubne dziecko. A dziewczyńskie wyjście musi się skończyć huczną imprezą w głośnym klubie, gdzie spożywa się, w nadmiernych rzecz jasna ilościach, alkohol.
W Amsterdamie zaś bohaterka poznaje się z tancerką (specjalizacja: taniec na rurze). No bo przecież oczywiste, że jeśli paryska znajoma daje namiar na kumpelę w kolejnym mieście, to kumpela nie może się okazać jakąś trywialną, dajmy na to, bibliotekarką.
Queen-2014-Kangana-Ranaut-CryingZ niesmakiem przyjęłam też farsową scenę, gdy nowi znajomi zabierają Rani do sex shopu, gdzie ta – nieświadoma przeznaczenia rozmaitych gadżetów – kupuje mnóstwo prezentów dla rodziny. Trudno uwierzyć, że sympatyczna międzynarodowa paczka, z którą dziewczyna się zżyła, uznałaby podobny wybryk za dobry żart, jak też że Rani jest aż tak naiwna i nieświadoma.

Na pewnym etapie podróży Rani powraca marnotrawny narzeczony, który po namyśle jednak za porzuconą zatęsknił. To, jak się wątek rozwiąże, nie będzie jednak oczywiste.

Pomimo uproszczeń Queen pozostaje sympatyczną opowiastką z ciekawą bohaterką. Plusem są tu też duża doza naturalności i swobody – również w dialogach (ponoć reżyser pozwolił aktorom improwizować) – i niezłe aktorstwo. Kangana odchodzi od manieryzmów różnych swoich neurotycznych bohaterek i pokazuje się od bezpretensjonalnej strony. Subtelnie, z urokiem skupia na sobie uwagę i budzi sympatię. Kibicuje się tej dziewczynie w odkrywaniu siebie i świata – to wokół niej, wokół tej postaci zbudowany jest film.

Queen odniosła sukces komercyjny, sprzedano prawa do remake’ów, jest więc jakimś sygnałem, że publiczność chce również kina o kobietach i dla kobiet.

8 uwag do wpisu “Queen (2014) – Ślub, którego nie było

  1. Nie zapomniałam – czy to o niej, czy Madhuri – ale to nie notka przekrojowa z w miarę świeżymi filmami z panią w centrum, toteż zostawiłam jeden ulubiony przykład. :)

  2. Twierdzenie, że pokazywanie zachodnich kobiet i Zachodu w ogóle jako niemoralnych, to specjalność kina hindi z lat 80. i 90., to duże uproszczenie. Wystarczy chociażby wspomnieć filmy Manoja Kumara. Nigdzie do tej pory nie widziałam tak karykaturalnie przedstawionego Zachodu, jak w Purab Aur Paschim. Tendencja jest silnie wyraźna również teraz – jak widzieliśmy to np. w Cocktail, gdzie nie było nawet rozróżnienia na dobrą Hinduskę i złą Europejkę; do tego, aby być zepsutą do szpiku kości wystarczyło, że dziewczyna o indyjskim pochodzeniu urodziła się w Europie :)

  3. Ja tam jestem szczerze zachwycona „Queen”. Wyprawa do sex shopu może była dość niefortunna, ale cała podróż Rani i jej odkrywanie siebie przekonało mnie. Ale ja fanka Kagnany, więc ogólnie to była sama radość oglądać ją w takiej roli.

    • A wiesz, że to, co teraz kręcą u nas, w muzeum w Kozłówce, ten sam reżyser robi:)?

      Mnie Kangana zaczęła na pewnym etapie męczyć. Miałam wrażenie, że ciągle gra tę samą bohaterkę (coś jak Kalki – dlatego tak jestem teraz ciekawa jej występu w „Margerita with a straw”, bo wygląda na coś bardzo innego w jej dorobku). A tu taka miła niespodzianka – zwyczajna rola sympatycznej zwyczajnej dziewczyny.

      I uwielbiam rozwiązanie wątku narzeczonego. Nie spodziewałam się podobnego obrotu spraw po tym bezliku historii, w których kobitka musiała być mądrzejsza i wybaczająca.

  4. Pingback: Mardaani (2014) – Nieustraszona Shivani Sivaji Roy | Hunterwali

  5. Pingback: Shandaar (2015) – Renderowana ropucha | Hunterwali

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s