Qissa: The Tale of a Lonely Ghost (Baśń o samotnym duchu, 2013) – Dramat tożsamości

Qissa-The-Tale-of-a-Lonely-Ghost-2013Qissa: The Tale of a Lonely Ghost Anupa Singha wymyka się próbom prostej klasyfikacji. Zarówno narracyjnie, jak i interpretacyjnie. Reżyser żongluje motywami, figurami, symbolami, by prowokacyjną i daleką od schematów opowieścią dać wyraz bolesnej historii i mówić o wciąż niezabliźnionych ranach. Ale nie występuje jako świadek wydarzeń i nie interesuje go ich relacjonowanie. Skupia się na psychologicznych kosztach. Na wymiarze emocjonalnym, i to niekoniecznie w odniesieniu do jednostki, a szerzej – doświadczeniu pokoleniowym. Odchodzi przy tym od naturalistycznej konwencji. Sięga po wątki nadnaturalne – to raz. Ale przede wszystkim traktuje temat w sposób alegoryczny.
Słowo „kissa” zawarte w tytule można w hindi rozumieć dwojako. Jako jeden z synonimów „opowieści”, jak też nazwę konkretnego gatunku literackiego o perskim rodowodzie, popularnego w pendżabskiej literaturze, wyrastającego z tradycji ustnej. A ludowe gawędy pod maską opowieści o danych bohaterach przekazują też inne treści.

I tak na pierwszym planie Qissy rozgrywa się zgoła inna opowieść, dotycząca tożsamości, ról płciowych oraz tych w rodzinie.
Umber Singh (Irran Khan) marzy o synu. Ale jego żona Mehr (Tisca Chopra) wciąż rodzi córki. Gdy na świat przychodzi kolejne dziecko, Umber nie przyjmuje do wiadomości innego scenariusza: to musi być chłopiec. Rzeczywistość, z czego widz szybko zdaje sobie sprawę, jest jednak inna. Wszyscy w rodzinie wchodzą w stworzoną przez Umbera fikcję, choć reżyser nie precyzuje, na ile są jej świadomi – i Kanwar jest wychowywany jako syn. Nie wnikamy w detale powikłanego rodzinnego układu. Po kilku krótkich sekwencjach dzieciństwa (w tym przejmującej scenie, gdy młodziutki Kanwar przychodzi do ojca powiedzieć, że na ubraniu znalazł krew) przeskakujemy do dorosłości. Wypadki nieuchronnie zmierzają do dramatycznego rozstrzygnięcia – gdy nadchodzi czas małżeństwa. I komplikują się jeszcze bardziej gdy mowa o relacji Kanwar (Tillotama Shome) oraz dziewczyny z plemienia, Neeli (Rasika Dugal). Same bohaterki zadają zresztą pytanie, kim dla siebie są.
q2Istotny jest czas akcji oraz jego miejsce – Pendżab tuż po Podziale. Film rozpoczyna się od niepokojów etnicznych, wskutek których Umber z rodziną muszą opuścić dom i osiąść po indyjskiej stronie. Porzucić majątek, zacząć wszystko od nowa. I to właśnie w nowym świecie przychodzi na świat Kanwar.
Poprzez absurdalność sytuacji, w której tożsamość płciowa osoby zostaje ukształtowana przez czyjąś arbitralną decyzję, reżyser oddaje dramat tych, których korzenie, poczucie przynależności, związek z ziemią zredefiniowała linia poprowadzona na mapie. Zagubienie Kanwar – postaci, która sama nie wie, kim właściwie jest, a jej poczucie wyobcowania i zagubienia tylko narasta – odzwierciedla tym samym kwestię tożsamości narodowej.
Reżyser powraca zresztą do tematu – bo Podział (Indii i Bangladeszu) był osią jego eksperymentalnego, poetyckiego, choć stylem przypominającego dokument, hołdu poświęconego Ritwikowi Ghatakowi The Name of a River.

q1Przy tym jednak nie umniejszona jest waga innego przekazu. Mowa o opresyjności w kontekście ról płciowych i społecznych. Kanwar jest tu zmuszona do ukrywania, powściągania własnej kobiecości. Zarówno w aspekcie fizycznym, jak i mentalnym. Dramatyczna w wymowie jest sekwencja, gdy zrozpaczona i zagubiona dziewczyna w chwili załamania sprzeciwia się temu zakłamaniu. Postać ojca odbierać można dwojako. Literalnie – jako człowieka opętanego obsesją, by przetrwał jego ród, o dyktatorskich zapędach, uosobienie patriarchalnego porządku. Człowieka budzącego wściekłość oraz odrazę.
Ale też Umber jest kimś prześladowanym traumatycznymi wspomnieniami. I można dyskutować, czy jego wrogość wobec córek wynika z hierarchii płci, czy też dramatycznych doświadczeń, jakie stały się udziałem kobiet (zdarzały się przecież podczas konfliktów przypadki, gdy córki zabijano – aby nie padły ofiarą gwałtu) i lęku, że nie zdoła córkom zapewnić ochrony.
W końcowych stadiach filmu reżyser porzuca realizm zupełnie, wprowadzając elementy nadnaturalne. I tu również otwarta jest droga do szukania znaczeń. Czy chodzi o traumatyczne powracające wspomnienia? Czy może piętno, które kształtuje człowieka nawet gdy bolesne wydarzenia dawno minęły i oddziałuje zarówno na niego, jak i jego bliskich?

q3Nie można odmówić Anupamowi Singhowi ogromnej wrażliwości estetycznej, odwagi w kreowaniu własnego stylu i podejmowaniu wątków niepopularnych. W Qissie jednak próbował zawrzeć zbyt wiele. W natłoku metafor, wieloznaczności i pytań słabnie siła emocjonalnego wyrazu. A chwilami nasuwa się pytanie, czy twórca sam się nie pogubił w zawiłościach swojego narracyjnego stylu. Czasem mniej i prościej znaczy więcej.

Jedna uwaga do wpisu “Qissa: The Tale of a Lonely Ghost (Baśń o samotnym duchu, 2013) – Dramat tożsamości

  1. Bo właśnie obejrzałam film. I w większości mi się bardzo podobał. I skojarzył z oglądaną na ostatniej Offcamerze ‚Verginą Giuratą’. Choć tamten film nie przekombinowywał tak jak tu pod koniec:P Szkoda, żę tu reżyser nie poszedł w podobną stronę (choć nie byłaby to wtedy ‚qissa’^^)

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s