Gdyby „Potop” zekranizowano w Indiach…

Format bloga pozwala na przymrużenie oka i czasową zmianę formuły. Zatem – w przerwie między kolejnymi recenzjami – wpis z zupełnie innej beczki. Zaproszenie do wspólnej zabawy. Czy zdarza się, że oglądacie jakiś film i dochodzicie do wniosku, że trochę kosmetycznych modyfikacji i mógłby on powstać w Indiach? Czy też wręcz się prosi o indyjski…